poniedziałek, 25 marca 2013

41

no i zdecydowaliśmy się. Umowa przedwstępna na mieszkanie podpisana. Teraz proszę trzymajcie kciuki, żeby nam dali kredyt. Jeszcze w tamtym roku byli nam w stanie dać 180 tys kredytu, a teraz nawet nie wiadomo, czy 117 tys dostaniemy. Masakra. Spać nie mogę, jeść nie mogę, cały czas mnie męczą migreny ze stresu i przeziębienia. Jeśli nie dostaniemy kredytu, to stracimy 5 tys, które wpłaciliśmy jako zadatek. Mam nadzieję, że się uda, mamy czas do 30 kwietnia na wpłacenie całej kwoty za mieszkanie. Mam nadzieję, że któryś bank zdecyduje się nam "pożyczyć" całą kwotę. A ile to teraz dokumentów potrzeba, to głowa mała.Wyobraźcie sobie, ze nie wystarczy zaświadczenie o zarobkach, musimy jeszcze udowodnić, że co miesiąc dostajemy te pieniądze. Ja mam fajnie, bo mi wypłata na konto wpływa, a Damian dostaje pieniądze do ręki i właściwie podpisuje listę płac, na której są wszyscy pracownicy, więc jego szef nie chce jej w całości udostępnić. Idę dziś kupić sobie butki, bo mam wszystkie na obcasie, a mój kręgosłup i brzuch zaczęły się już buntować :)

środa, 13 marca 2013

40

z Kubusiem wszystko dobrze :) Tak właśnie, okazało się, że jednak chłopiec będzie. Na USG ładnie nam pokazał, co ma między nóżkami i lekarz powiedział, że teraz to on pewien jest, że to chłopiec. Jednak będziemy się upewniać za każdym razem :)

czwartek, 7 marca 2013

39

... i znów minął kolejny miesiąc, w poniedziałek kolejna wizyta i znów zobaczymy naszego dzidziusia. Teraz nasze głowy zaprzątają jednak jeszcze inne myśli. Chodzi o kupno mieszkania. Jeśli chcemy mieć własne cztery kąty musimy je kupić teraz, bo później będzie bardzo ciężko. Znaleźliśmy mieszkanko w całkiem rozsądnej cenie, nie trzeba w nie wkładać dużo pieniążków jeśli chodzi o remont. Więc wszystko jest ok. W sobotę idziemy je zobaczyć ponownie i spróbować się dogadać z właścicielami tak na poważnie. I niby wszystko jest ok, ale przeraża mnie spłacanie kredytu, który będziemy musieli zaciągnąć na nasze wspólne gniazdko. Przez 25 lat płacić co miesiąc ok 700-800 zł, przeraża mnie to, ale z drugiej strony jeśli nie weźmiemy kredytu, to nigdy nie będziemy " na swoim ". W sumie już teraz płacimy 600 zł miesięcznie za sam wynajem. Mam tak strasznie mieszane uczucia, ale wiem, że w sumie nie ma lepszego wyjścia. Chciałabym, żebyśmy już z naszą dzidzią wrócili do naszego własnego mieszkania. Mam nadzieję, że się dogadamy z Właścicielami. Mieszkanie 48 m2, 3 pokoje, na osiedlu zamkniętym, co jest ogromnym plusem. Ostatnio niestety coraz częściej osoby zamieszkujące nasz teraźniejszy blok dzwonią domofonem zamiast używać kluczy :( Czasami od 7 rano potrafią przez pół dnia co chwila dzwonić. Ja już przestałam nawet podchodzić do domofonu, chyba, że się kogoś spodziewamy. Najgorsze jest to, że jak mnie ktoś obudzi rano, to potem ciężko mi zasnąć i strasznie boli mnie głowa. Ja się od razu denerwują stąd pewnie ten ból. Czasami jak pukają do sąsiada, a nikt nie otwiera, potrafią dzwonić dzwonkiem do nas. Już zaczynam mieć tego wszystkiego dosyć i po prostu nie podchodzę do drzwi. Ja się strasznie denerwuję, bo do sąsiada przychodzą jak dla mnie podejrzane osoby. Czasami robią imprezy nawet w nocy. Kolejny powód, żeby się przeprowadzić. A osiedle zamknięte bardzo ograniczy możliwość dzwonienia przez obce osoby. Do tego mieszkanie znajduje się w sumie ulicę dalej. To kolejny plus, bo bardzo się przyzwyczaiłam do tej okolicy. Jest tu żłobek, przychodnia, szkoła, podobno też przedszkole, ale nie widziałam go jeszcze. I wszyscy się ze mnie śmieją, bo ja lubię kupować w Biedronce, do której mamy tera kilkadziesiąt metrów. Koło nowego mieszkanka będzie jeszcze bliżej, więc rodzina moja stwierdziła, że mieszkanie w sam raz dla nas :):):) Trzymajcie w sobotę kciuki, żeby się udało :)