Dawno mnie nie było, ale to niestety z braku czasu. W pracy spędzam ponad 10 godzin przy komputerze i w domku niestety nie mam już ochoty patrzeć w monitor. W weekendy jeździmy rozwozić zaproszenia. Jest super, uwielbiam spotykać się z rodziną. Swoją i oczywiście okazało się, że z D. też. Ci u których byliśmy są bardzo fajni i aż miło się u nich spędzało czas. Niestety mama mojego D. stwierdziła, że do reszty wyśle pocztą, a do niektórych pojadą sami z mężem. Dla mnie to bardzo dziwne i nie wypada. Nie dosyć tego, to D. siostra wypisywała połowę zaproszeń. Niestety nie mam już siły się denerwować i sprzeciwiać. Chcę się cieszyć naszym ślubem i weselem. Na szczęście moja mama ma do tego zdrowe podejście i nas wspiera. Ja zwykle cierpi na tym najbardziej D. Jest mi bardzo przykro z tego powodu i mam nadzieję, że po ślubie znajdę tyle siły, żeby go przed tym wszystkim obronić.
Na szczęście mamy już za sobą załatwianie spraw urzędowych do ślubu konkordatowego. I tu muszę pochwalić mojego przyszłego męża, bo większą część załatwił sam, ja tylko musiałam złożyć podpis :) Zdolnego mam tego swojego D. :) Śmiejemy się, że w połowie jesteśmy już małżeństwem. W sumie do złożenia wszystkich dokumentów w Kościele brakuje nam nauk tych świeckich. Jedziemy w sobotę i mam nadzieję, że załatwimy to w ciągu 1 wizyty :)
Jesteśmy teraz na etapie wybierania Firmy, która ustroi nam salę. W sumie to wybraliśmy już jaki chcemy mieć wystrój. Zobaczymy tylko, w której Firmie zrobią nam to taniej.
Już nie mogę się doczekać tego 13 października. Myśleliśmy, że mamy tyle czasu, a tu niecałe trzy miesiące i tyle do zrobienia.
Lecę robić obiadek :)
Przyjemności wszystkim życzę :)