czwartek, 7 marca 2013
39
... i znów minął kolejny miesiąc, w poniedziałek kolejna wizyta i znów zobaczymy naszego dzidziusia. Teraz nasze głowy zaprzątają jednak jeszcze inne myśli. Chodzi o kupno mieszkania. Jeśli chcemy mieć własne cztery kąty musimy je kupić teraz, bo później będzie bardzo ciężko. Znaleźliśmy mieszkanko w całkiem rozsądnej cenie, nie trzeba w nie wkładać dużo pieniążków jeśli chodzi o remont. Więc wszystko jest ok. W sobotę idziemy je zobaczyć ponownie i spróbować się dogadać z właścicielami tak na poważnie. I niby wszystko jest ok, ale przeraża mnie spłacanie kredytu, który będziemy musieli zaciągnąć na nasze wspólne gniazdko. Przez 25 lat płacić co miesiąc ok 700-800 zł, przeraża mnie to, ale z drugiej strony jeśli nie weźmiemy kredytu, to nigdy nie będziemy " na swoim ". W sumie już teraz płacimy 600 zł miesięcznie za sam wynajem. Mam tak strasznie mieszane uczucia, ale wiem, że w sumie nie ma lepszego wyjścia. Chciałabym, żebyśmy już z naszą dzidzią wrócili do naszego własnego mieszkania. Mam nadzieję, że się dogadamy z Właścicielami. Mieszkanie 48 m2, 3 pokoje, na osiedlu zamkniętym, co jest ogromnym plusem. Ostatnio niestety coraz częściej osoby zamieszkujące nasz teraźniejszy blok dzwonią domofonem zamiast używać kluczy :( Czasami od 7 rano potrafią przez pół dnia co chwila dzwonić. Ja już przestałam nawet podchodzić do domofonu, chyba, że się kogoś spodziewamy. Najgorsze jest to, że jak mnie ktoś obudzi rano, to potem ciężko mi zasnąć i strasznie boli mnie głowa. Ja się od razu denerwują stąd pewnie ten ból. Czasami jak pukają do sąsiada, a nikt nie otwiera, potrafią dzwonić dzwonkiem do nas. Już zaczynam mieć tego wszystkiego dosyć i po prostu nie podchodzę do drzwi. Ja się strasznie denerwuję, bo do sąsiada przychodzą jak dla mnie podejrzane osoby. Czasami robią imprezy nawet w nocy. Kolejny powód, żeby się przeprowadzić. A osiedle zamknięte bardzo ograniczy możliwość dzwonienia przez obce osoby. Do tego mieszkanie znajduje się w sumie ulicę dalej. To kolejny plus, bo bardzo się przyzwyczaiłam do tej okolicy. Jest tu żłobek, przychodnia, szkoła, podobno też przedszkole, ale nie widziałam go jeszcze. I wszyscy się ze mnie śmieją, bo ja lubię kupować w Biedronce, do której mamy tera kilkadziesiąt metrów. Koło nowego mieszkanka będzie jeszcze bliżej, więc rodzina moja stwierdziła, że mieszkanie w sam raz dla nas :):):) Trzymajcie w sobotę kciuki, żeby się udało :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Nie wiem, czy Cię to pocieszy, ale ja mam jeszcze 28 lat spłacanie kredytu :)Uważam jednak, że warto, bo co moje, to jednak moje i nie muszę się nikogo o nic prosić :) Aktualnie rata wynosi 429 zł (mamy RnS) i 377 zł czynsz, więc nawet mniej niż wynajęcie w moim mieście kawalerki :)
OdpowiedzUsuńKlamka już zapadła, zaczynamy się starać o kredyt. Pocieszyłaś mnie :) Dziękuję :)
OdpowiedzUsuń