Dawno nas tu nie było, ale tyle się działo i jakoś weny było brak.
Po pierwsze Kubuś.
Bo nadal chłopczyk, dwóch lekarzy potwierdziło. Na ostatniej wizycie 4 lipca ważył 2 kg. Teraz fika całe dnie, oczywiście mamusi po żebrach :) Bo ułożony jest prawidłowo do porodu, z czego bardzo się cieszę, bo chcę urodzić naturalnie. Szkoła rodzenia zakończona. Teraz wiemy już dużo więcej i o porodzie i opiece nad maluszkiem. Jak tylko Kubuś bardzo mocno fika z pomocą przychodzi tatuś i jak tylko przytula się do brzuszka i mówi do Kubusia, ten natychmiast się uspakaja :) Mamy już prawie wszystko uszykowane dla dzidzi. Torby do szpitala też spakowane, bo to tylko miesiąc został. Teraz mam wizytę 1 sierpnia i zobaczymy, czy termin pozostanie ten sam, czy będzie może chciał przyjść na świat trochę wcześniej lub pozostać w bezpiecznym miejscu troszkę dłużej :)
Po drugie przeprowadzka.
Od 1 lipca mieszkamy już na swoim, ale jak się śmiejemy przez 25 lat jeszcze " bankowym" mieszkanku :) Problemów ze wszystkim było co niemiara i nadal się ciągną, ale dajemy radę. Tylko niepotrzebnych nerw jest za dużo. D. nie dostał wolnego. Na szczęście mój tato dostał cały tydzień wolnego i robił remont mieszkania. D. jak tylko wracał z pracy po 20.00 jadł i zaraz biegł robić do późnej nocy, a potem na 6.00 do pracy. Mama z Siostrą pomogły i udało się. Razem z D. dopiero niedawno skończyliśmy się rozpakowywać. Dziś wyłożyłam rzeczy z ostatniego pudła :) Jest jeszcze kilka spraw do załatwienia, ale mam nadzieję, że uda nam się wszystko załatwić do przyjścia na świat Kubusia.
Resztę opiszę w następnych postach, bo bym Was zanudziła :)
Ja właśnie miałam Ci pisać, że co się z Tobą dzieje, bo ani notki ani nic :) chcemy zdjęcia :D brzuszka :)
OdpowiedzUsuńHej :) do obejrzenia zdjęć zapraszam na fb :) samego brzuszka niestety nie posiadam :(
Usuń