Wciąż nie mogę uwierzyć. Już 6 miesięcy jak karmię piersią i z tego powodu jestem na odpowiedniej diecie. Wprowadzam sobie co trochę nowe rzeczy, ale są to raczej owoce i warzywa na początek. Natomiast moja teściowa jak zwykle nie wie, co mogę jeść a co nie. Pomijam to, że mówiłam jej to za każdym razem jak u nich jesteśmy, bo sama się o to pyta. Ale wczoraj po raz pierwszy zadzwoniła i się zapytała, co ma mi zrobić na obiad, co mogę zjeść ( bo jedziemy do nich w niedzielę ). Jestem w szoku. Pewnie ostatnio głupio się poczuła, jak jadłam na obiad tylko ziemniaki i buraczki i wyjechałam głodna. Moje gadanie, że jem tylko mięso z kurczaka i indyka, kończy się " a robię schab zawijany w sosie, tylko trochę smażony, a później duszony, możesz ?" albo " a jak zrobię karkóweczkę, to zjesz ". I po co ja mam się produkować. Następnym razem powiem, że sama sobie zrobię jeść i przywiozę. Tak mnie to denerwuje. Nie o to chodzi, że nie wie, co mogę jeść, bo nie każdy to musi wiedzieć. Wystarczy, że ja wiem. Ale wkurza mnie to, ze ja powiem, co mogę, a za sekundę jest mowa o zupełnie innym jedzeniu i zdziwienie, że tego nie zjem.
Dosyć o tym.
Nasz Kubuś ma już ponad 6 miesięcy i każdego dnia zaskakuje nas czymś nowym. Jest kochanym urwisem. Potrzebuje całodobowej uwagi i jest tak ruchliwy, że szok. My jesteśmy raczej spokojni, a synek nie wiadomo za kim się wrodził :):):) Nie mogliśmy sobie wymarzyć kochańszego synka :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz