poniedziałek, 28 maja 2012

16

... no więc wizyta była taka, że wszystko jest och i ach. Na temat wesela ani jednego słowa nie było. Oczywiście nie obyło się bez złośliwości w moją stronę, ale co tam, moi rodzice się przynajmniej przekonali, że nie wymyślam i nie przesadzam. Po wizycie pojechaliśmy sobie jeszcze z moimi rodzicami nad jeziorko na piwko i było super. Potem przyjechaliśmy do nas do mieszkania, żeby poprzestawiać łóżka ( tato D pomógł ). Sami nie dalibyśmy rady. Na szczęście kolejne 2 weekendy spędzamy w Chodczu.

2 komentarze: