Dziś niestety nie był przyjemny dzień. Byłam na pogrzebie taty mojej przyjaciółki. Jej tato miał 56 i zmarł nagle. To było straszne, patrzeć na cierpienie bliskich. Bo to taka trochę też moja rodzina. Dlaczego Pan Bóg zabiera do siebie tak dobre osoby. Nigdy tego nie zrozumiem :(
A teraz coś przyjemniejszego. Jutro już jadę do mojego Misia , jupi. Niestety chyba nigdy się nie przyzwyczaję do jego nieobecności, nawet te krótkie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz