piątek, 26 kwietnia 2013

45

... i udało się, mamy kredyt ... jeszcze tysiące papierków i mnóstwo łatwienia przed nami, ale akt już jest, kasa wypłacona, więc jesteśmy już prawnie właścicielami mieszkanka :) Wprowadzimy się co prawda za 2 miesiące, ale to szybko zleci :)

niedziela, 14 kwietnia 2013

44

... dziś trochę na początek ponarzekamy ... bo mi smutno i mam taki nastrój. Mój mąż znów został oddelegowany do pracy pod Warszawę i znika na całe tygodnie. Przyjeżdża na weekendy, czasami tylko na sobotę i pół niedzieli :( Na początku nie było źle, praca była ok. Niestety teraz jest coraz gorzej i teraz się tam tylko męczy i to coraz bardziej. Nie dosyć tego, są problemy z płatnościami i czasami pensję dostaje w 3 ratach. Powinien dostać pieniądze do 10, a do dziś nic nie ma, jak zresztą w poprzednich miesiącach. Musimy jednak przeczekać i jak dostaniemy kredyt, to trzeba się będzie poważnie zastanowić nad tą jego pracą :( Z każdym tygodniem, zamiast się przyzwyczajać do jego nieobecności, jest coraz gorzej. W Piątek zadzwoniła do D ciocia, że będą w Niedzielę w naszym mieście i czy mogą zajrzeć. Ucieszyliśmy się, bo są bardzo fajni i miło nam było, że pomyśleli, żeby do nas przy okazji zajrzeć :) Co prawda w związku z pensją męża, trochę krucho u nas z pieniążkami, ale daliśmy radę, na szczęście istnieje Biedronka, no i moi rodzice :) Ale miałam też przeczucie i się nie myliłam, rano zadzwonił teść i oznajmił, że są na zakupach i zajrzą do nas. Ja nie miałabym nic przeciwko, ale do nich trzeba się umawiać tydzień, albo najlepiej dwa tygodnie wcześniej. A oni jak zwykle, dzwonią, że są i przyjadą. Na szczęście dziś mieliśmy czysto i przygotowane jedzenie, ale nie zawsze tak jest. Zwłaszcza, że zazwyczaj w niedzielę mamy dzień leniucha i śpiocha. Śpimy dopóki możemy :) Dziś dzidziuś jest bardzo aktywny, aż się troszkę dziwię. Chociaż może dopiero zaczynam tak naprawdę czuć jego ruchy. Jeny jeszcze mnie czeka mycie tych wszystkich naczyń. Masakra.

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

43

... no i mamy ...wstępną decyzję ... pozytywną na całe szczęście. Chociaż jak nam powiedział Pan od kredytów " do odkorkowania szampana jeszcze długa droga" ale co tam. Teraz przynajmniej wiemy, że jest jakaś szansa :) Trzymajcie kciuki

piątek, 5 kwietnia 2013

42

wczoraj się strasznie wystraszyłam. niestety zaczęło mnie strasznie kłuć w lewej stronie brzucha, że nie wiedziałam co mam zrobić. Czy stałam, siedziałam czy leżałam kuło tak samo. Na szczęście dziś rano miałam się zgłosić na badania  glukozą i lekarz przyjął mnie bez zapisów i bez kolejki. Powiedział, że nie ma powodów do obaw, zrobił mi połówkowe USG, sprawdził macicę i szyjkę. Niestety szyjka okazała się trochę przy krótka. Lekarz powiedział, że źle nie jest, ale dobrze też nie. No trudno, zobaczymy przy następnej wizycie. Przepisał mi tylko więcej magnezu i no spę. A już myślałam, że obejdzie się bez no spy. Do tej pory nic mnie nie bolało, tylko trochę ciągnęło, jak się macica powiększała, ale to wszystko. Mam też swoją teorię na temat tego kłucia, myślę, że mogłam coś zjeść i to dlatego. Kiedyś już miałam podobny ból, ale przeszedł po kilku godzinach, ale teraz niestety od wczoraj boli, dziś jest już trochę lepiej, ale jeszcze mam obolałe całe pół brzucha. Niestety mój mąż znów wyjeżdża na całe tygodnie, wraca tylko w weekendy. A jak tak jak we wczorajszym przypadku bardzo się boję i nie wiem co mam robić :( Ale trudno, damy sobie z synusiem z tym wszystkim radę. Bo i tym razem pokazał co mam między nóżkami. Lekarz powiedział, że nie ma żadnych wątpliwości, że to chłopiec. Niestety nasz dzidziuś nie lubi i nie daje sobie zrobić zdjęcia buźki. Już trzeci raz bez zdjęcia wracam. Tym razem nawet mało się ruszał, bo lekarz miał ugrzaną tą maź na brzuch i sobie smacznie spał przytulony do łożyska. Będzie takim przytulakiem i śpiochem po rodzicach :) Trochę tylko pomachał rączką, pewnie dawał znak, żeby dać mu spokój :) Z kredytem na razie cisza. Stresuję się tym niemiłosiernie, ale nie pozostaje nic innego jak czekać.