niedziela, 14 kwietnia 2013
44
... dziś trochę na początek ponarzekamy ... bo mi smutno i mam taki nastrój. Mój mąż znów został oddelegowany do pracy pod Warszawę i znika na całe tygodnie. Przyjeżdża na weekendy, czasami tylko na sobotę i pół niedzieli :( Na początku nie było źle, praca była ok. Niestety teraz jest coraz gorzej i teraz się tam tylko męczy i to coraz bardziej. Nie dosyć tego, są problemy z płatnościami i czasami pensję dostaje w 3 ratach. Powinien dostać pieniądze do 10, a do dziś nic nie ma, jak zresztą w poprzednich miesiącach. Musimy jednak przeczekać i jak dostaniemy kredyt, to trzeba się będzie poważnie zastanowić nad tą jego pracą :( Z każdym tygodniem, zamiast się przyzwyczajać do jego nieobecności, jest coraz gorzej. W Piątek zadzwoniła do D ciocia, że będą w Niedzielę w naszym mieście i czy mogą zajrzeć. Ucieszyliśmy się, bo są bardzo fajni i miło nam było, że pomyśleli, żeby do nas przy okazji zajrzeć :) Co prawda w związku z pensją męża, trochę krucho u nas z pieniążkami, ale daliśmy radę, na szczęście istnieje Biedronka, no i moi rodzice :) Ale miałam też przeczucie i się nie myliłam, rano zadzwonił teść i oznajmił, że są na zakupach i zajrzą do nas. Ja nie miałabym nic przeciwko, ale do nich trzeba się umawiać tydzień, albo najlepiej dwa tygodnie wcześniej. A oni jak zwykle, dzwonią, że są i przyjadą. Na szczęście dziś mieliśmy czysto i przygotowane jedzenie, ale nie zawsze tak jest. Zwłaszcza, że zazwyczaj w niedzielę mamy dzień leniucha i śpiocha. Śpimy dopóki możemy :) Dziś dzidziuś jest bardzo aktywny, aż się troszkę dziwię. Chociaż może dopiero zaczynam tak naprawdę czuć jego ruchy. Jeny jeszcze mnie czeka mycie tych wszystkich naczyń. Masakra.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Moi teściowie robili tak samo - telefon "jedziemy" i nigdy ich nie obchodziło, czy mamy swoje plany czy nie. Do czasu ... zrobiłam im kazanie, że mamy swoje życie i swoje ustalenia i jeśli chcą do nas wpaść, to mają co najmniej we wtorek / środę dzwonić, co robimy w weekend a nie tak 5 minut przed. Póki co, mam spokój :)
OdpowiedzUsuńU nas co tydzień w niedzielę odbywają się tzw. "pchle targi". A moja teściowa uwielbia na nie przyjeżdżać. Stąd było moje przeczucie, bo pogoda się super zrobiła i byłam pewna, że przyjadą. Często było też tak, że nas nie było, albo wyjeżdżaliśmy gdzieś i D im to mówił. Więc myśleliśmy, że chociaż dzień wcześniej będą dzwonić, że się wybierają. Czasem zdarzało się też tak, że powiedzieli, że będą, a nie przyjechali. Zobaczymy jak będzie teraz. Może też będziemy musieli z nimi porozmawiać.
OdpowiedzUsuń