Jakoś nie bardzo mam czas, żeby pisać. Jeszcze się nie nauczyłam chyba organizować tych nielicznych wolnych chwil :) Kubuś codziennie potrzebuje coraz to więcej uwagi i zainteresowania. Szkrabek z dnia na dzień umie coraz więcej i zaskakuje mamę nowymi rzeczami. Jest pogodny i kochany. Bardzo dużo się śmieje, a jak tylko znikamy z pola widzenia albo się nim nie interesujemy, to od razu po swojemu na nas krzyczy. Jest też bardzo towarzyski na całe szczęście :) Wczoraj jak byliśmy na szczepieniu, to nawet podrywał dziewczynkę w poczekalni. Wybrał taką w swoim wieku ;) Na całe szczęście mogę liczyć na pomoc męża i rodziców i siostry. Mężu niestety pracuje po 14 godzin dziennie, ale kąpieli bez niego nie ma :) Moja siostra stara się codziennie przychodzić, a rodzice jak tylko mogą przyjeżdżają, ale zazwyczaj w weekend my do nich jedziemy. Wtedy mogę sobie odpocząć. Mama zawsze wszystko przygotuje, a mój tato jest najlepszą opiekunką do Kubusia. Innym tematem są teście. Jest mi bardzo przykro ze względu na mojego męża, któremu było jeszcze bardziej przykro. Jego rodzice nie przyjechali zobaczyć wnuka do szpitala :( Przyjechali dopiero jak Kubuś miał 9 dni. Zresztą Kubuś skończył już trzy miesiące, a oni widzieli go 4 razy, raz po urodzeniu, raz na chrzcinach a dwa razy my u nich byliśmy. Ale za to przy ludziach ( na chrzcinach ) normalnie byli tak zajęci wnukiem, nosili go i udawali, że tak bardzo ich interesuje. Tak mnie to denerwowało, że masakra, do dziś się we mnie gotuje. Byli dla wszystkich tak słodcy, że aż niedobrze się robiło. Śmiać mi się chciało, bo udawali, że wiedzą coś o Kubusiu, ale niestety i było z tego powodu trochę śmiesznych i wiele denerwujących sytuacji. Teściowa wzięła się za noszenie wnuka, nie wiedząc, że waży już ponad 7 kg i bardzo starała się mi go oddać, ale ja specjalnie nie zwracałam na nią uwagi. Ja niestety nie umiem udawać tak jak ona. Nawet gdyby moja teściowa jakimś cudem się zmieniła, to i tak nigdy nie uwierzę w jej dobre intencje. Zresztą nie będę musiała, bo się nie zmieni. Będę chciała tylko robić tak, żeby się z nimi jak najrzadziej spotykać.No i znowu większość jest o teściach :( Koniec.
Szkoda mi mojego męża, bo wiem, że on to bardzo przeżywa. Niestety jak tam jesteśmy, to dla niego są najlepsi na świecie. Na początku jak urodził się nasz synek, mój mężu stwierdził, że nieważne, że chodzi do pracy i tak będzie do niego wstawał w nocy. Bardzo szybko mu tego zakazałam i wygoniłam do drugiego pokoju. Tylko weekendy z nami śpi :) Był za bardzo zmęczony, a jest kierowcą, więc może zrobić krzywdę nie tylko sobie. I tak śpi po 5 czy 6 godzin, czasami 4.
Oczywiście jak byłam w ciąży, to stwierdziliśmy, że mały od początku będzie spał w łóżeczku. Jednak bardzo szybko zmieniliśmy zdanie :) Właściwie zaczęło się od zapalenia noska jak miał 2 tygodnie. Bardzo często się krztusił w nocy. Na szczęście przyjechała moja mama i przez cześć nocy ona przy nim czuwała, a przez drugą ja. Oczywiście leżał koło nas w łóżku, żebyśmy mogli szybciej zareagować. Tak samo było z noszeniem. Nie, my go nosić nie będziemy, aha, tata był pierwszy do noszenia :) Noce są bardzo różne, czasami je przesypia budząc się tylko na karmienie, a czasami budzi się co pół godziny i trzeba pobujać, ponosić. Oczywiście zasypia czasami na rękach, a najlepiej zasypia mu się w foteliku samochodowym i to trzeba go w nim nosić :) Na dziś koniec, bo dzidzia mi się budzi. W następnych notkach postaram się poopisywać więcej, tak żeby kiedyś móc sobie to przeczytać i przypomnieć dzieciństwo mojego Króliczka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz