Dziś troszkę się pożalę. Niestety nie mam nikogo, komu mogłabym się wygadać, a zaczyna mnie to wszystko już przerastać. Kiedyś było kilka osób z którymi mogłam porozmawiać i one są, ale tylko wtedy, kiedy same mają problemy i wtedy jak najbardziej wiedzą, gdzie się udać. Inaczej nikt już nie pamięta. Wszyscy mają zawsze większe problemy przecież niż ja, wszyscy w życiu mają ciężej niż ja. Za każdym razem jak chcę się komuś wygadać, to słyszę, ze przecież on ma gorzej, więc czemu ja narzekam. Nie chcę mówić, że mam strasznie niedobrze, bo tak nie jest. Czasami tylko brakuje mi sił. Z dwójką tak małych dzieci nie jest łatwo. No ale przecież zawsze słyszę, że co ja narzekam, każdy ma dwójkę dzieci i co. No tak, bo każdy, kto nie miał dwójki dzieci z tak małą różnicą wieku, to nie wie, co to jest. Jeszcze, żeby D. mógł znaleźć pracę na miejscu i być codziennie w domu, o też bym miała troszkę łatwiej. A tak, tylko weekendy. Finansowo też ledwo dajemy radę, no ale przecież inni mają gorzej. I tak za każdym razem, gdy chcę z kimś pogadać. Widocznie jestem złą osobą, bo za mało zajmuję się wszystkimi dookoła, tak jak to było, kiedy jeszcze nie miałam dzieci. Wtedy było wszystko ok. A teraz jak nie mogę odebrać telefonu, czy nie pamiętam o czymś, to już zła i niedobra jestem. Tylko nikt nie pomyśli, ze mam małe dzieci, które potrzebują bardzo dużo uwagi i nie zawsze mam czas, siłę, czy głowę do czegoś innego poza swoimi podstawowymi obowiązkami. Nie mówiąc o zjedzeniu normalnego obiadu, czy codziennym wieczornym prysznicu. Młodszy synek, jak wychodzę nawet śmieci wynieść czy na chwilę do sklepu obok, a zostają z ciocią, czy nawet tatą, to tak krzyczy, że muszę zaraz szybko wracać. Od ponad dwóch lat dzień w dzień, 24h/dobę jestem z dziećmi. Kocham je najbardziej na świecie i sama długo bym bez nich nie wytrzymała, ale potrzebuję chociaż chwili dla siebie, chociaż godzinki, ale niestety nie jest mi to chyba pisane w najbliższym czasie.
No ale podsumowując, wszyscy mają przecież gorzej niż ja, więc o co mi chodzi ::(
Uderz w stół a nożyce sie odezwą. He he he Nie ja nie mam gorzej ale spotkać nam się ciężko bo moi ciągle chorują :( A przecież nie przyjadę do Ciebie z chorymi chłopcami aby Twoich chłopców zarazić :/ Odkąd Szymi jest w szkole w 0 sobą się skróciła i to znacznie bo trzeba go odbierać między 12 -12.30 lub 12.30 -13.00.
OdpowiedzUsuńAgula,to nie o Ciebie chodziło. Miałam na myśli inne osoby. Twój post odczytałam akurat później niż napisałam swój. Mój był pisany przez kilka dni, bo niestety nie mam jak pisać od razu, bo mi chłopaki zabierają laptopa. I jak wstawiłam swój post, to wzięłam się za czytanie blogów, bo akurat miałam chwilę. Bierzesz wszystko za bardzo do siebie.
OdpowiedzUsuńJeśli poczułaś się urażona moim postem, to przepraszam, ale wierz mi, gdybym miała coś do Ciebie, to nie pisałabym tutaj, bo wiem, że jako jedyna z moich znajomych czytasz mojego bloga i w ten sposób na pewno nie chciałabym z Tobą załatwiać jakichkolwiek spraw.
OdpowiedzUsuń