środa, 23 stycznia 2013

36

Dziś to już 10 tydzień :) Lekarz od początku namawiał mnie na zwolnienie i siedzę w domku. Z dzidziusiem jest na razie wszystko ok :) Z dolegliwości ciążowych mam tylko spanie, zaparcia i wzdęcia, no i mdłości, ale na szczęście ani razu nie wymiotowałam. Mam nadzieję, że tak już zostanie.
Niestety przyłapałam zapalenie pęcherza i nie mogę brać żadnych leków, oprócz żurawiny. Ale dla takiej fasolki damy radę. Ja chcę już ciepło. Nie bardzo mogę wychodzić na dwór, mimo, że ubieram się ciepło, to już trzeci raz w ciągu 3 tygodni wyskoczyła mi opryszczka na ustach i w nosie :( Muszę teraz bardzo uważać, żeby nie przeniosła się tam na dół, bo ... aż boję się o tym myśleć, lekarz powiedział, że dzidziuś by tego nie wytrzymał :( Oczywiście zarażam tym D. któremu właśnie kończy się opryszczka na ustach, ami zaczyna :( Już nie wiem, co mam z tym zrobić :(
Czekam z niecierpliwością, aż minie ten okres 3 miesięcy, może wtedy będę trochę spokojniejsza.
Teraz siedzę w domu i się denerwuję, bo a t tu mnie zakłuje, a to tu zaboli. Jak mam odróżnić bóle, które są związane z rozwojem ciąży, a które są te złe ?

czwartek, 3 stycznia 2013

35

Święta, święta i po świętach. Dużo się działo. May już Nowy Rok. Miejmy nadzieję, że będzie dużo lepszy od poprzedniego :) Na gwiazdkę dostaliśmy wspaniały prezent, jesteśmy w ciąży :) Na moje oko to jakiś 5 tydzień, ale w poniedziałek idziemy do lekarza, to się wszystkiego dowiemy.
Życzę wszystkim wszystkiego co najlepsze w tym Nowym Roku.

niedziela, 9 grudnia 2012

34

I znów wyjechał, jak co tydzień :( nigdy się do tego nie przyzwyczaję, wręcz jest coraz gorzej. Niestety musimy się tak przemęczyć jeszcze pewnie z kilka ładnych miesięcy. Dziś zadzwonili też do mnie teściowie. Pierwsze słowa: " dawno się nie odzywałaś, już myślałem, żeby szukać Cię w nekrologach "... tak dokładnie tak. Po pierwsze, ja nigdy nie dzwoniłam do teściów, po drugie ( tak mi się wydaje ), że taki żart chyba nie był na miejscu. Niestety mam wrażenie, że dzwonią zawsze wtedy, kiedy wiedzą, że D. się na coś nie zgodzi, a im bardzo zależy, żeby było tak jak chcą. W tym roku mieliśmy dylemat co zrobić ze Świętami. Zdecydowaliśmy, że tak jak w zeszłym roku pojedziemy na Wigilię i tu i tam. Tylko, że w tym roku chcieliśmy jechać odwrotnie wcześniej do Teściów, a później do moich rodziców. I założę się, ze D. tak właśnie powiedział swoim rodzicom. Stąd ten telefon, bo Teściowa pod koniec rozmowy powiedziała, że ona wraca o 17:00 z pracy i kolacja będzie później, więc niech moja mama zrobi wcześniej. A moja mama to nie pracuje ? Też pracuje i wcześniej nie zrobi.  W tamtym roku specjalnie dla nas tak zrobiła i wiem ile ją to kosztowało. Nie chcę, żeby i w tym roku tak było. Więc pojedziemy tam, ale tego samego dnia jeszcze wrócimy, tak jak zakładaliśmy pierwotnie. Mam nadzieję, że mój mąż też myśli tak jak ja. Bo z moim jest tak samo jak z mężem jednej z Was. My coś ustalamy, a on przedstawia wszystko rodzicom zawsze inaczej, tak, że zostawia sobie jakąś furtkę wyjścia. Ciekawe jak będzie tym razem. Prezenty dla rodziny D. już mamy kupione. Teraz czas na moją rodzinę. Nie mam pojęcia co im kupić, tym bardziej, że postanowiliśmy robić sobie drobne prezenty. I jak na złość droższych rzeczy jest mnóstwo, a jak już jest coś w rozsądnej cenie, to coś zupełnie nieprzydatnego akurat dla nich. Chyba pozostaniemy przy bieliźnie bądź kosmetykach. Może macie jakieś fajne pomysły na niedrogie i fajne prezenty ?

środa, 28 listopada 2012

33

Dziś niestety nie był przyjemny dzień. Byłam na pogrzebie taty mojej przyjaciółki.  Jej tato miał 56 i zmarł nagle. To było straszne, patrzeć na cierpienie bliskich. Bo to taka trochę też moja rodzina. Dlaczego Pan Bóg zabiera do siebie tak dobre osoby. Nigdy tego nie zrozumiem :(

A teraz coś przyjemniejszego. Jutro już jadę do mojego Misia , jupi. Niestety chyba nigdy się nie przyzwyczaję do jego nieobecności, nawet te krótkie.

niedziela, 25 listopada 2012

32

I pojechał :( co drugi tydzień będzie wyjeżdżał już w niedzielę. Myślałam, że o jakimś czasie już się przyzwyczaję, a tu nic z tego. Jest coraz gorzej. Tym bardziej, że mam teraz urlop i dla kogoja mam gotować, sprzątać. Na kogo czekać każdego dnia :(  Na całe szczęście jest Agula i jutro mam dla kogo zrobić jeść :) W końcu się udało i zapisałyśmy znów do Formy. Mam nadzieję, że uda nam się chodzić ta jak sobie zaplanowałyśmy. Co tydzień po pracy będzie przychodziła do mnie na obiad, a potem ... zumba lub coś równie przyjemnego. Mam jeszcze klika zadań na ten tydzień. Muszę się w końcu podowiadywać o kredyt hipoteczny. Bardzo byśmy już chcieli " być na swoim ". Niestety nie mam zielonego pojęcia o kredytach i po prostu muszę chodzić od banku do banku i zobaczę, co są w stanie zaproponować.A w czwartek na jeden dzień muszę wrócić do pracy. A po południu ... jadę do swojego męża :) Wracamy w sobotę.

poniedziałek, 19 listopada 2012

31


I koniec dobrego, powrót do normalnego życia, D. niestety teraz wraca jedynie na weekendy :(  Szef  "awansował" D i przeniósł zupełnie gdzie indziej i teraz widzimy się 2 dni w tygodniu. Jestem tak wściekła. I najgorsze, że odbija się to na D. Nie jego wina, a się nacierpi. No ale cóż :( Musimy jakoś wytrzymać tylko, że ja już nie chcę tak. Miało być tylko na 2 tygodnie ( zastępstwo ), a w zeszłym tygodniu się okazało, że na razie tak musi być :(
I dlaczego nie zostaliśmy w górach ...

środa, 7 listopada 2012

30

...tyle przygotowań i stresów, a tu nie wiadomo kiedy wszystko minęło i zaczęło się zwyczajne życie. Szczerze, to jeszcze nie różni się od życia "przed ". Mój mąż miał po weselu aż 3 tygodnie wolnego, ja dwa. Zaczynam może od końca, ale tak mi jakoś wygodniej.
Podróż poślubna, super. Zakopane, pogoda boska, pokój rewelacyjny. Zdjęcia ślubne na Kasprowym Wierchu. Lepszej nie mogliśmy sobie wymarzyć.
Jeśli chodzi o pierwszą noc poślubną, to ... jej nie było :) Z wesela wróciliśmy po 7:00 i od razu oczywiście zasnęliśmy :)
Wesele i poprawiny bardzo się udały. Przynajmniej takie jest nasze odczucie. My się w każdym razie ubawiliśmy. Jeśli chodzi o moich teściów ... zostawię bez komentarza. Wielu  rzeczy ani moja rodzina ani ja nie powiedziałam swojemu D., bo byłoby mu bardzo przykro, a tego nie chcemy. Nie mogłam sobie wymarzyć lepszego męża. A resztę jakoś przeżyję. Nie wspomnę o tym, że kilka dni przed ślubem miałam ostra wymianę zdań z teściową. Zostało mi wypomniane nawet, że ona daje pieniądze, więc mamy robić, co nam każe i się nie odzywać. Nie chcę już nic więcej od mamy D. i nie chcę, żeby mi koś coś wypominał. Mam tylko nadzieję, że nie będę się często z moją teściową widywać.  Nie chciałabym jednak mówić o tym swojemu mężowi, bo wiem, że będzie mu przykro.
Po ślubie byliśmy raz na obiedzie. Oczywiście nie obyło się bez uwag typu: "u nas ślub odbywa się inaczej, no ale trudno... ". Okazało się, że nawet użycie przeze mnie kremu do rąk stojącego w łazience przy umywalce nie jest mile widziane. Poza takimi sytuacjami było bardzo fajnie. Reszta rodziny D., nawet jak ma coś przeciwko mnie, to tego nie okazuje i bardzo chętnie się z nimi spotykam i bardzo ich lubię.
No ale koniec marudzenia. Zaczynamy się starać o dzidzię. Zobaczymy co z tego wyniknie.
Wczoraj miałam bardzo miłe popołudnie. Była u mnie Agulka. Wspomogłyśmy się troszkę winkiem i pogadałyśmy troszkę. Wreszcie może uda nam się zacząć chodzić na fitness.
Weekend też zapowiada się fajnie. Jedziemy do mojej rodzinnej miejscowości. W sobotę ma przyjechać rodzina mojego przyszłego Szwagra, a w niedzielę ma do moich rodziców przyjechać Chrzestna D. Moi rodzice niestety nie zdążyli jej poznać na weselu, bo wcześnie wyszła, dlatego postanowili ją zaprosić do siebie. Mam nadzieję, że będą to udane spotkania :)
To lecę, bo pralka daje znać, że czas już wieszać pranie.