czwartek, 20 września 2012

26

...a jednak zmiana frontu niestety była chwilowa, taki czas dobroci dla przyszłej synowej. Niestety się skończyło.
Coraz bardziej się denerwuję. A jak widzę, jak denerwuje się moja koleżanka, która swój wielki dzień ma w tą sobotę, to mam jeszcze większego stresa.
Byle tylko przeżyć te dwa dni i mam nadzieję, wiele się dla nas zmieni na lepsze. Zobaczymy jak to będzie. Po spotkaniu z moją przyjaciółką  Agulą, wiem już, że za dużo gadam. Dziękuję, że mi to uświadomiłaś :) Tak szczerze, to już mi się nic nie chce i nie mam ochoty na to całe wesele. Najchętniej wzięłabym ślub i poszła do domu świętować z Damianem i w małym gronie rodziny najbliższej i przyjaciół, ale się tak nie da.

3 komentarze:

  1. Ja tam wierzę, że to będzie wspaniałe wesele :) a co myśli jego rodzinka? olej!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnio to mi wa wiele właśnie nie mówisz...Damy radę i teściową pokonasz jej własnym jadem.

    OdpowiedzUsuń