poniedziałek, 27 lutego 2012

10

... nasze obrączki :)



... niestety moim przyszłym Teściom nie podoba się nic co wybierzemy. Komentarz na temat obrączek: " i tak nawet nie widać tego kamienia ". Zaproszenia, które wybraliśmy też się nie podobają, jak i sala oraz to czym chcemy jechać do Ślubu. Wiedziałam, że tak będzie, próbowałam się do tego przygotować. Najbardziej jednak nie mogę ścierpieć, jak traktują mojego D. Moja mama bardzo się cieszy ze wszystkiego co wybieramy, nawet jeśli ona by tego nie kupiła czy zrobiła. Razem z Tatą wspierają nas we wszystkim. Niestety rodzice D. odwrotnie. Jego rodzice niestety każdy jego pomysł odrzucają i krytykują. Cały czas porównują wszystko d o wesela jego brata i ma być tak, jak jego brat miał. To naprawdę go bardzo boli, a ja robię wszystko, żeby to jakoś załagodzić. Niestety moje nerwy też mają swoje granice. Dziś nie spałam pół nocy.
Wczoraj byliśmy u rodziców D. na obiedzie. Prosiliśmy od kilku miesięcy, aby zrobili wstępną listę gości. Tydzień temu zadzwonił D. i poprosił, żeby na niedzielę przygotowali listę, bo jest już nam bardzo potrzebna. Niestety mimo próśb nie zrobili listy. Pokazaliśmy wybrane przez nas już kilka miesięcy temu zaproszenia. Niestety po przyjeździe do domu dostałam telefon, że absolutnie taki zaproszenia się im nie podobają i mamy wybrać inne. Grzecznie odpowiedziałam, że jeśli chodzi o moją stronę, będą zaproszenia jakie wybraliśmy i nie zgadzam się na inne. D. zadzwonił do rodziców wczoraj i dziś też. Powiedział, że będą zaproszenia jakie wybraliśmy i że to nie jest wesele jego brata, tylko jego i będzie takie jak my sobie wymarzyliśmy.
Domyślam się jak dużo go to kosztowało i jak mu ciężko. Mam nadzieję, że wszystko dobrze się zakończy i będziemy mieli nasze wymarzone wesele :)
A tak wygląda moja suknia, którą wreszcie znalazłam na stronie internetowej  :)

czwartek, 16 lutego 2012

9

... jednak są :) dziś zadzwoniła Pani, że obrączki są. W sobotę pójdziemy odebrać.
Niestety Walentynki nie minęły tak jak chciałam. Zamiast romantycznej kolacji i jeszcze fajniejszego wieczoru...gorączka, katar, kaszel, ból gardła, osłabienie. Masakra. Tym bardziej, że 14 lutego minął nam rok.
Mam nadzieję, że niedługo uda nam się to wszystko "odrobić" :)


dopisane później:
wszystko odrobiliśmy w weekend ;) było rewelacyjnie ;)

sobota, 11 lutego 2012

8

... niestety jeszcze obrączek nie ma, jak nie zadzwonią do środy, to muszę się tam przejść. Może źle zapisali numer telefonu ? Zobaczymy.
W ten weekend miało być tak pięknie, kino i kolacje w sobotę, niedziela dla nas. Niestety się rozchorowałam. Od kilku lat nie byłam chora, a tu proszę gorączka, gardło, że przełykać ślinę ciężko, nie mówiąc o piciu i jedzeniu, a do tego jeszcze kobieca comiesięczna przypadłość. Masakra. Na szczęście dziś już trochę lepiej.
We wtorek minie nam okrągły roczek. Przed 14 lutego spotykaliśmy się jedynie w pracy, na kawie. 14 lutego pierwszy raz D. przyjechał do mnie do mieszkania i tak już się dalej potoczyło.

poniedziałek, 30 stycznia 2012

7

... i zamówiliśmy juz obrączki ...zdjęcie zamieszczę jak dojdą :)

czwartek, 12 stycznia 2012

6

... jeju, nie wiedziałam, że ślub i wesele, to tyle wybierania. Mamy już: suknię, zespół, salę, kamerzystę i katering, a gdzie tu jeszcze. Na śmierć zapomniałam o bukiecie ślubnym. Teraz jestem na etapie przeglądania dziesiątek stron i setek zdjęć bukietów.
 Najbardziej podobają mi się z kalii i storczyków.

poniedziałek, 2 stycznia 2012

5

... no i mamy Nowy 2012 Rok.
Jeszcze rok temu nie przypuszczałam, że moje życie się tak bardzo zmieni.
A jednak.
Poznałam D. planujemy ślub, założenie rodziny.
Czasem zastanawiam się, czy to nie za szybko. Potem jednak zdaję sobie sprawę, że to jest właśnie TEN.

Nowy Rok powitaliśmy razem z moją Siostrą i jej D. w Helu :)

środa, 21 grudnia 2011

4

... dzisiaj o 7:00 rano obudził mnie telefon, jakiś nieznany numer. Odebrałam właściwie dlatego, że nie myślałam, bo dźwięk dzwonka wyrwał mnie ze snu i jakoś tak odruchowo poszło. Okazało się, że dzwoniła jedna z Cioć mojego D. Skąd miała numer, nie mam pojęcia. Chodziło o kupienie prezentu dla jej synka, nie było tego u nich w miasteczku, więc poprosiła, żebym ja to kupiła u nas. Niby nic takiego, zwykła prośba, ale ... Po pierwsze czemu nie zadzwoniła do Damiana, do którego miała numer, usiała się trochę nagimnastykować, żeby zdobyć mój. Po drugie, nie mam pojęcia, czemu ja, skoro w Toruniu mieszka siostra D. i też mogła to kupić. Po trzecie my jedziemy do rodziców D. jedziemy dopiero w sobotę na 18:30, a siostra D. będzie już w piątek. Po czwarte, po prostu czemu ja ? Dla mnie to żaden problem, ale strasznie mnie to dziwi ...