niedziela, 9 grudnia 2012
34
I znów wyjechał, jak co tydzień :( nigdy się do tego nie przyzwyczaję, wręcz jest coraz gorzej. Niestety musimy się tak przemęczyć jeszcze pewnie z kilka ładnych miesięcy. Dziś zadzwonili też do mnie teściowie. Pierwsze słowa: " dawno się nie odzywałaś, już myślałem, żeby szukać Cię w nekrologach "... tak dokładnie tak. Po pierwsze, ja nigdy nie dzwoniłam do teściów, po drugie ( tak mi się wydaje ), że taki żart chyba nie był na miejscu. Niestety mam wrażenie, że dzwonią zawsze wtedy, kiedy wiedzą, że D. się na coś nie zgodzi, a im bardzo zależy, żeby było tak jak chcą. W tym roku mieliśmy dylemat co zrobić ze Świętami. Zdecydowaliśmy, że tak jak w zeszłym roku pojedziemy na Wigilię i tu i tam. Tylko, że w tym roku chcieliśmy jechać odwrotnie wcześniej do Teściów, a później do moich rodziców. I założę się, ze D. tak właśnie powiedział swoim rodzicom. Stąd ten telefon, bo Teściowa pod koniec rozmowy powiedziała, że ona wraca o 17:00 z pracy i kolacja będzie później, więc niech moja mama zrobi wcześniej. A moja mama to nie pracuje ? Też pracuje i wcześniej nie zrobi. W tamtym roku specjalnie dla nas tak zrobiła i wiem ile ją to kosztowało. Nie chcę, żeby i w tym roku tak było. Więc pojedziemy tam, ale tego samego dnia jeszcze wrócimy, tak jak zakładaliśmy pierwotnie. Mam nadzieję, że mój mąż też myśli tak jak ja. Bo z moim jest tak samo jak z mężem jednej z Was. My coś ustalamy, a on przedstawia wszystko rodzicom zawsze inaczej, tak, że zostawia sobie jakąś furtkę wyjścia. Ciekawe jak będzie tym razem. Prezenty dla rodziny D. już mamy kupione. Teraz czas na moją rodzinę. Nie mam pojęcia co im kupić, tym bardziej, że postanowiliśmy robić sobie drobne prezenty. I jak na złość droższych rzeczy jest mnóstwo, a jak już jest coś w rozsądnej cenie, to coś zupełnie nieprzydatnego akurat dla nich. Chyba pozostaniemy przy bieliźnie bądź kosmetykach. Może macie jakieś fajne pomysły na niedrogie i fajne prezenty ?
środa, 28 listopada 2012
33
Dziś niestety nie był przyjemny dzień. Byłam na pogrzebie taty mojej przyjaciółki. Jej tato miał 56 i zmarł nagle. To było straszne, patrzeć na cierpienie bliskich. Bo to taka trochę też moja rodzina. Dlaczego Pan Bóg zabiera do siebie tak dobre osoby. Nigdy tego nie zrozumiem :(
A teraz coś przyjemniejszego. Jutro już jadę do mojego Misia , jupi. Niestety chyba nigdy się nie przyzwyczaję do jego nieobecności, nawet te krótkie.
A teraz coś przyjemniejszego. Jutro już jadę do mojego Misia , jupi. Niestety chyba nigdy się nie przyzwyczaję do jego nieobecności, nawet te krótkie.
niedziela, 25 listopada 2012
32
I pojechał :( co drugi tydzień będzie wyjeżdżał już w niedzielę. Myślałam, że o jakimś czasie już się przyzwyczaję, a tu nic z tego. Jest coraz gorzej. Tym bardziej, że mam teraz urlop i dla kogoja mam gotować, sprzątać. Na kogo czekać każdego dnia :( Na całe szczęście jest Agula i jutro mam dla kogo zrobić jeść :) W końcu się udało i zapisałyśmy znów do Formy. Mam nadzieję, że uda nam się chodzić ta jak sobie zaplanowałyśmy. Co tydzień po pracy będzie przychodziła do mnie na obiad, a potem ... zumba lub coś równie przyjemnego. Mam jeszcze klika zadań na ten tydzień. Muszę się w końcu podowiadywać o kredyt hipoteczny. Bardzo byśmy już chcieli " być na swoim ". Niestety nie mam zielonego pojęcia o kredytach i po prostu muszę chodzić od banku do banku i zobaczę, co są w stanie zaproponować.A w czwartek na jeden dzień muszę wrócić do pracy. A po południu ... jadę do swojego męża :) Wracamy w sobotę.
poniedziałek, 19 listopada 2012
31
I koniec dobrego, powrót do normalnego życia, D. niestety teraz wraca jedynie na weekendy :( Szef "awansował" D i przeniósł zupełnie gdzie indziej i teraz widzimy się 2 dni w tygodniu. Jestem tak wściekła. I najgorsze, że odbija się to na D. Nie jego wina, a się nacierpi. No ale cóż :( Musimy jakoś wytrzymać tylko, że ja już nie chcę tak. Miało być tylko na 2 tygodnie ( zastępstwo ), a w zeszłym tygodniu się okazało, że na razie tak musi być :(
I dlaczego nie zostaliśmy w górach ...
środa, 7 listopada 2012
30
...tyle przygotowań i stresów, a tu nie wiadomo kiedy wszystko minęło i zaczęło się zwyczajne życie. Szczerze, to jeszcze nie różni się od życia "przed ". Mój mąż miał po weselu aż 3 tygodnie wolnego, ja dwa. Zaczynam może od końca, ale tak mi jakoś wygodniej.
Podróż poślubna, super. Zakopane, pogoda boska, pokój rewelacyjny. Zdjęcia ślubne na Kasprowym Wierchu. Lepszej nie mogliśmy sobie wymarzyć.
Jeśli chodzi o pierwszą noc poślubną, to ... jej nie było :) Z wesela wróciliśmy po 7:00 i od razu oczywiście zasnęliśmy :)
Wesele i poprawiny bardzo się udały. Przynajmniej takie jest nasze odczucie. My się w każdym razie ubawiliśmy. Jeśli chodzi o moich teściów ... zostawię bez komentarza. Wielu rzeczy ani moja rodzina ani ja nie powiedziałam swojemu D., bo byłoby mu bardzo przykro, a tego nie chcemy. Nie mogłam sobie wymarzyć lepszego męża. A resztę jakoś przeżyję. Nie wspomnę o tym, że kilka dni przed ślubem miałam ostra wymianę zdań z teściową. Zostało mi wypomniane nawet, że ona daje pieniądze, więc mamy robić, co nam każe i się nie odzywać. Nie chcę już nic więcej od mamy D. i nie chcę, żeby mi koś coś wypominał. Mam tylko nadzieję, że nie będę się często z moją teściową widywać. Nie chciałabym jednak mówić o tym swojemu mężowi, bo wiem, że będzie mu przykro.
Po ślubie byliśmy raz na obiedzie. Oczywiście nie obyło się bez uwag typu: "u nas ślub odbywa się inaczej, no ale trudno... ". Okazało się, że nawet użycie przeze mnie kremu do rąk stojącego w łazience przy umywalce nie jest mile widziane. Poza takimi sytuacjami było bardzo fajnie. Reszta rodziny D., nawet jak ma coś przeciwko mnie, to tego nie okazuje i bardzo chętnie się z nimi spotykam i bardzo ich lubię.
No ale koniec marudzenia. Zaczynamy się starać o dzidzię. Zobaczymy co z tego wyniknie.
Wczoraj miałam bardzo miłe popołudnie. Była u mnie Agulka. Wspomogłyśmy się troszkę winkiem i pogadałyśmy troszkę. Wreszcie może uda nam się zacząć chodzić na fitness.
Weekend też zapowiada się fajnie. Jedziemy do mojej rodzinnej miejscowości. W sobotę ma przyjechać rodzina mojego przyszłego Szwagra, a w niedzielę ma do moich rodziców przyjechać Chrzestna D. Moi rodzice niestety nie zdążyli jej poznać na weselu, bo wcześnie wyszła, dlatego postanowili ją zaprosić do siebie. Mam nadzieję, że będą to udane spotkania :)
To lecę, bo pralka daje znać, że czas już wieszać pranie.
Podróż poślubna, super. Zakopane, pogoda boska, pokój rewelacyjny. Zdjęcia ślubne na Kasprowym Wierchu. Lepszej nie mogliśmy sobie wymarzyć.
Jeśli chodzi o pierwszą noc poślubną, to ... jej nie było :) Z wesela wróciliśmy po 7:00 i od razu oczywiście zasnęliśmy :)
Wesele i poprawiny bardzo się udały. Przynajmniej takie jest nasze odczucie. My się w każdym razie ubawiliśmy. Jeśli chodzi o moich teściów ... zostawię bez komentarza. Wielu rzeczy ani moja rodzina ani ja nie powiedziałam swojemu D., bo byłoby mu bardzo przykro, a tego nie chcemy. Nie mogłam sobie wymarzyć lepszego męża. A resztę jakoś przeżyję. Nie wspomnę o tym, że kilka dni przed ślubem miałam ostra wymianę zdań z teściową. Zostało mi wypomniane nawet, że ona daje pieniądze, więc mamy robić, co nam każe i się nie odzywać. Nie chcę już nic więcej od mamy D. i nie chcę, żeby mi koś coś wypominał. Mam tylko nadzieję, że nie będę się często z moją teściową widywać. Nie chciałabym jednak mówić o tym swojemu mężowi, bo wiem, że będzie mu przykro.
Po ślubie byliśmy raz na obiedzie. Oczywiście nie obyło się bez uwag typu: "u nas ślub odbywa się inaczej, no ale trudno... ". Okazało się, że nawet użycie przeze mnie kremu do rąk stojącego w łazience przy umywalce nie jest mile widziane. Poza takimi sytuacjami było bardzo fajnie. Reszta rodziny D., nawet jak ma coś przeciwko mnie, to tego nie okazuje i bardzo chętnie się z nimi spotykam i bardzo ich lubię.
No ale koniec marudzenia. Zaczynamy się starać o dzidzię. Zobaczymy co z tego wyniknie.
Wczoraj miałam bardzo miłe popołudnie. Była u mnie Agulka. Wspomogłyśmy się troszkę winkiem i pogadałyśmy troszkę. Wreszcie może uda nam się zacząć chodzić na fitness.
Weekend też zapowiada się fajnie. Jedziemy do mojej rodzinnej miejscowości. W sobotę ma przyjechać rodzina mojego przyszłego Szwagra, a w niedzielę ma do moich rodziców przyjechać Chrzestna D. Moi rodzice niestety nie zdążyli jej poznać na weselu, bo wcześnie wyszła, dlatego postanowili ją zaprosić do siebie. Mam nadzieję, że będą to udane spotkania :)
To lecę, bo pralka daje znać, że czas już wieszać pranie.
wtorek, 2 października 2012
29
Ile to przygotowań, do tego jednego dnia. W tym tygodniu mam codziennie po pracy coś, jak nie fryzjer, to kosmetyczka, to zakupy "bieliznowe". W sobotę przymiarka sukni i ostatni raz do Księdza. No i nie będzie już odwrotu :):):) Jeszcze tylko 11 dni.
poniedziałek, 1 października 2012
28
...co do sukienki, to nareszcie jest. Na szczęście potrzebne są jedynie małe poprawki, czyli skrócenie i zwężenie na samej górze. W tą sobotę mam drugą przymiarkę. Wszelkie dodatki dobrane. Nawet bolerko będę miała podszyte polarkiem, bo ja straszny zmarzlak jestem.
Niestety mój fryzjer poważnie zachorował i niestety 10 października idzie do szpitala. Na 2 tygodnie przed weselem musiałam uporać się ze znalezieniem nowego fryzjera i makijażystki. Fryzjera polecił poprzedni i nawet zadzwonił i wytłumaczył jaką chcę, niestety będę musiała dojechać dużo dalej.. Niestety nie będę miała czasu, żeby jechać, do pani od makijażu ponad 30 km. A wszystko było tak ładnie ustawione Trochę mnie to wytrąciło z przygotowań i zestresowało. Dziś byłam u nowej Pani kosmetyczki na próbnej fryzurze i zabiegach przeróżnych mających uratować moją cerę :) Jeśli się tej Pani uda, to uznam ją za czarodziejkę :) W środę mam próbną fryzurę. obaczymy. Zresztą to już teraz nie mam nawet za bardzo wyjścia.
Wczoraj była wizyta u przyszłych teściów. Było jak zwykle. Na szczęście nie jeździmy tam często. Nie wiem jak długo dam radę. D potrafi się mamie postawić przez telefon, ale niestety jak stanie z nią twarzą w twarz, to jest masakra i zgadza się z nią we wszystkim. Mam nadzieję, że wreszcie kiedyś uda mu się to zmienić.
Niestety mój fryzjer poważnie zachorował i niestety 10 października idzie do szpitala. Na 2 tygodnie przed weselem musiałam uporać się ze znalezieniem nowego fryzjera i makijażystki. Fryzjera polecił poprzedni i nawet zadzwonił i wytłumaczył jaką chcę, niestety będę musiała dojechać dużo dalej.. Niestety nie będę miała czasu, żeby jechać, do pani od makijażu ponad 30 km. A wszystko było tak ładnie ustawione Trochę mnie to wytrąciło z przygotowań i zestresowało. Dziś byłam u nowej Pani kosmetyczki na próbnej fryzurze i zabiegach przeróżnych mających uratować moją cerę :) Jeśli się tej Pani uda, to uznam ją za czarodziejkę :) W środę mam próbną fryzurę. obaczymy. Zresztą to już teraz nie mam nawet za bardzo wyjścia.
Wczoraj była wizyta u przyszłych teściów. Było jak zwykle. Na szczęście nie jeździmy tam często. Nie wiem jak długo dam radę. D potrafi się mamie postawić przez telefon, ale niestety jak stanie z nią twarzą w twarz, to jest masakra i zgadza się z nią we wszystkim. Mam nadzieję, że wreszcie kiedyś uda mu się to zmienić.
piątek, 21 września 2012
27
...jutro pierwsza przymiarka mej wyczekanej sukni ślubnej. Salon opóźnił ją o prawie miesiąc, ale co tam na ślub zdążyli :) Jutro też idę z D. na wesele mojej koleżanki. Musimy się dobrze przypatrywać, co i jak. Cały czas nam się wydawało, że wszystko już jest, a tu co chwila wychodzą nowe rzeczy. Już byśmy chcieli być po przygotowaniach. W sumie to jeszcze tylko 3 tygodnie, pewnie szybko zleci. Trzymajcie kciuki, co bym ze stresu nie zwariowała ;)
czwartek, 20 września 2012
26
...a jednak zmiana frontu niestety była chwilowa, taki czas dobroci dla przyszłej synowej. Niestety się skończyło.
Coraz bardziej się denerwuję. A jak widzę, jak denerwuje się moja koleżanka, która swój wielki dzień ma w tą sobotę, to mam jeszcze większego stresa.
Byle tylko przeżyć te dwa dni i mam nadzieję, wiele się dla nas zmieni na lepsze. Zobaczymy jak to będzie. Po spotkaniu z moją przyjaciółką Agulą, wiem już, że za dużo gadam. Dziękuję, że mi to uświadomiłaś :) Tak szczerze, to już mi się nic nie chce i nie mam ochoty na to całe wesele. Najchętniej wzięłabym ślub i poszła do domu świętować z Damianem i w małym gronie rodziny najbliższej i przyjaciół, ale się tak nie da.
Coraz bardziej się denerwuję. A jak widzę, jak denerwuje się moja koleżanka, która swój wielki dzień ma w tą sobotę, to mam jeszcze większego stresa.
Byle tylko przeżyć te dwa dni i mam nadzieję, wiele się dla nas zmieni na lepsze. Zobaczymy jak to będzie. Po spotkaniu z moją przyjaciółką Agulą, wiem już, że za dużo gadam. Dziękuję, że mi to uświadomiłaś :) Tak szczerze, to już mi się nic nie chce i nie mam ochoty na to całe wesele. Najchętniej wzięłabym ślub i poszła do domu świętować z Damianem i w małym gronie rodziny najbliższej i przyjaciół, ale się tak nie da.
środa, 12 września 2012
25
... nie uwierzycie ... nastąpiła całkowita zmiana frontu. Teraz jest to co nam się podoba. Telefony mam często, ale nie z wyrzutami, tylko po to aby coś ustalić. I tak wychodzi na nasze, z drobnymi ustępstwami, na które sami się decydujemy, bo są w pozytywną stronę. W ten weekend moja siostra jako świadkowa, podjęła się robienia wieczoru Pańeńskiego i .... Kawalerskiego. Tak, właśnie Kawalerskiego. Niestety D. rodzina nie za bardzo ma ochotę przyjść. Świadek z Żoną ( siostra D. ) zostali pewnie zmuszeni przez mamę D. do przyjścia, bo przed wizytą mamy D. u nich, dzwonili, że nie przyjdą. Po wizycie jednak się zdecydowali. Brat D. wymyśla coraz to nowe rzeczy, żeby tylko nie przyjechać. Smutno mi, bo wyobrażam się jak to musi boleć D. Na szczęście jego najlepszy przyjaciel będzie :)
Wracając do mamy D., trochę się boimy, że coś szykuje. Bo sami przyznacie, ze po takich przejściach jakie mieliśmy, jest to baaaardzo dziwne i zaskakujące.
Wracając do mamy D., trochę się boimy, że coś szykuje. Bo sami przyznacie, ze po takich przejściach jakie mieliśmy, jest to baaaardzo dziwne i zaskakujące.
poniedziałek, 3 września 2012
24
... dawno mnie nie było. Niby mieliśmy wszystko wcześnie załatwione, a tu jednak niespodzianka...załatwiania mnóstwo. W sumie chcielibyśmy, żeby już był ten dzień i po wszystkim. Z rodzicami D. jest bardzo różnie. Ostatnio bardzo się zdziwiliśmy, bo zgadzają się na prawie wszystko, co my chcemy. Trochę się boimy, że to jest jakieś podejrzane i coś się za tym kryje. Oczywiście nie może się obyć bez codziennych telefonów i męczeniu o wiele rzeczy. Szczerze, to na dźwięk dzwonka wieczorem dostaję dreszczy i od razu się denerwuję. Wykończę się. Dokończę później, bo właśnie dzwoni ... przyszła Teściowa.
Dopisane później:
... ojej ... i można normalnie porozmawiać, bez nerw i nakazów czy rozkazów ... w szoku jestem ...
Dopisane później:
... ojej ... i można normalnie porozmawiać, bez nerw i nakazów czy rozkazów ... w szoku jestem ...
piątek, 10 sierpnia 2012
23
D. zapewnia, ze jestem najważniejsza...tylko dlaczego mam wątpliwości i dlaczego akurat 2 miesiące przed ślubem.
wtorek, 7 sierpnia 2012
23
Nie wiem czy będzie dobrze. Dziś zauważyłam, że i tak chyba najważniejsza będzie dla niego zawsze mama. Zaczynam się zastanawiać...
środa, 1 sierpnia 2012
22
Ostatnio dni mijają tak szybko. Na nic nie mam czasu, tylko praca, dom, praca, dom itp. itd.
Zastanawiam się czasami, jak to będzie, jak już będzie z nami dzidziuś. Jak ja to wszystko poskładam. Najważniejsze, że D. mi pomaga we wszystkim i wiem, że nie zostanę sama z obowiązkami.
Ostatnio przez tą całą opisaną wcześniej sytuację chodzi bardzo smutny. Niestety nie wiem jak mu pomóc :(
Już nie mam siły patrzeć, jak D. jest traktowany przez swoich bliskich.
Cieszę się, że przynajmniej tutaj w domku i przez moją rodzinę jest traktowany tak, jak na to zasługuje.
Bo to naprawdę twardy facet, ale z baaaaaardzo dobrym serduchem. Bardzo się cieszę, że w końcu na niego trafiłam, bo to właśnie ten jedyny. A już traciłam nadzieję ... jak to wszystko w życiu jednak się układa :)
I dlatego wiem, że wszystko w końcu będzie dobrze.
Zastanawiam się czasami, jak to będzie, jak już będzie z nami dzidziuś. Jak ja to wszystko poskładam. Najważniejsze, że D. mi pomaga we wszystkim i wiem, że nie zostanę sama z obowiązkami.
Ostatnio przez tą całą opisaną wcześniej sytuację chodzi bardzo smutny. Niestety nie wiem jak mu pomóc :(
Już nie mam siły patrzeć, jak D. jest traktowany przez swoich bliskich.
Cieszę się, że przynajmniej tutaj w domku i przez moją rodzinę jest traktowany tak, jak na to zasługuje.
Bo to naprawdę twardy facet, ale z baaaaaardzo dobrym serduchem. Bardzo się cieszę, że w końcu na niego trafiłam, bo to właśnie ten jedyny. A już traciłam nadzieję ... jak to wszystko w życiu jednak się układa :)
I dlatego wiem, że wszystko w końcu będzie dobrze.
wtorek, 31 lipca 2012
21
Masakra... tym jednym słowem można określić zachowanie mojej przyszłej Teściowej. Niestety rodzice D. nie utrzymują dobrych stosunków z Chrzestną D ( siostra taty ). Chodzi o jakieś sprawy spadkowe. Mimo wszystko D. postanowił po wielu przemyśleniach, zaprosić ją na wesele. Byliśmy z zaproszeniem w niedziele, było bardzo miło fajnie się czuliśmy. Niestety, gdy D. powiedział rodzicom, że byliśmy z zaproszeniem, zaczęło się. D. wyczuł, że tata był zadowolony, ze tak postąpiliśmy. Niestety mama D. rozpętała mu prawdziwe piekło i teraz oskarża go nawet, o to, że jego tato nie mam pracy. Dla mnie to gigantyczne przegięcie. Co ja mam zrobić, żeby pomóc mojemu kochanemu D.
Nie pisałam chyba jeszcze jak to było z zawieszkami na wódkę weselną. Od początku chcieliśmy zawieszki, ale po wielu przepychankach stwierdziliśmy, że w tym możemy ustąpić i wybrać naklejki, tak jak chce mama D. Wybraliśmy naklejki... i co się okazało, że jednak nie. Chcą zawieszki. Czy to jest normalne. Dla Kisi, zdjęcie sukienki poniżej :) wystrój ma być pomarańczowy :)
Nie pisałam chyba jeszcze jak to było z zawieszkami na wódkę weselną. Od początku chcieliśmy zawieszki, ale po wielu przepychankach stwierdziliśmy, że w tym możemy ustąpić i wybrać naklejki, tak jak chce mama D. Wybraliśmy naklejki... i co się okazało, że jednak nie. Chcą zawieszki. Czy to jest normalne. Dla Kisi, zdjęcie sukienki poniżej :) wystrój ma być pomarańczowy :)
wtorek, 24 lipca 2012
20
Dawno mnie nie było, ale to niestety z braku czasu. W pracy spędzam ponad 10 godzin przy komputerze i w domku niestety nie mam już ochoty patrzeć w monitor. W weekendy jeździmy rozwozić zaproszenia. Jest super, uwielbiam spotykać się z rodziną. Swoją i oczywiście okazało się, że z D. też. Ci u których byliśmy są bardzo fajni i aż miło się u nich spędzało czas. Niestety mama mojego D. stwierdziła, że do reszty wyśle pocztą, a do niektórych pojadą sami z mężem. Dla mnie to bardzo dziwne i nie wypada. Nie dosyć tego, to D. siostra wypisywała połowę zaproszeń. Niestety nie mam już siły się denerwować i sprzeciwiać. Chcę się cieszyć naszym ślubem i weselem. Na szczęście moja mama ma do tego zdrowe podejście i nas wspiera. Ja zwykle cierpi na tym najbardziej D. Jest mi bardzo przykro z tego powodu i mam nadzieję, że po ślubie znajdę tyle siły, żeby go przed tym wszystkim obronić.
Na szczęście mamy już za sobą załatwianie spraw urzędowych do ślubu konkordatowego. I tu muszę pochwalić mojego przyszłego męża, bo większą część załatwił sam, ja tylko musiałam złożyć podpis :) Zdolnego mam tego swojego D. :) Śmiejemy się, że w połowie jesteśmy już małżeństwem. W sumie do złożenia wszystkich dokumentów w Kościele brakuje nam nauk tych świeckich. Jedziemy w sobotę i mam nadzieję, że załatwimy to w ciągu 1 wizyty :)
Jesteśmy teraz na etapie wybierania Firmy, która ustroi nam salę. W sumie to wybraliśmy już jaki chcemy mieć wystrój. Zobaczymy tylko, w której Firmie zrobią nam to taniej.
Już nie mogę się doczekać tego 13 października. Myśleliśmy, że mamy tyle czasu, a tu niecałe trzy miesiące i tyle do zrobienia.
Lecę robić obiadek :)
Przyjemności wszystkim życzę :)
Na szczęście mamy już za sobą załatwianie spraw urzędowych do ślubu konkordatowego. I tu muszę pochwalić mojego przyszłego męża, bo większą część załatwił sam, ja tylko musiałam złożyć podpis :) Zdolnego mam tego swojego D. :) Śmiejemy się, że w połowie jesteśmy już małżeństwem. W sumie do złożenia wszystkich dokumentów w Kościele brakuje nam nauk tych świeckich. Jedziemy w sobotę i mam nadzieję, że załatwimy to w ciągu 1 wizyty :)
Jesteśmy teraz na etapie wybierania Firmy, która ustroi nam salę. W sumie to wybraliśmy już jaki chcemy mieć wystrój. Zobaczymy tylko, w której Firmie zrobią nam to taniej.
Już nie mogę się doczekać tego 13 października. Myśleliśmy, że mamy tyle czasu, a tu niecałe trzy miesiące i tyle do zrobienia.
Lecę robić obiadek :)
Przyjemności wszystkim życzę :)
poniedziałek, 25 czerwca 2012
19
I po wizycie. Było standardowo. Nikt nas nie słucha i oczywiście , że za mało przebywamy z nimi i w ogóle. Chociaż z tatą D. da się normalnie porozmawiać na różne tematy jak z nim sami siedzimy. Teraz zacznie się rozwożenie zaproszeń, bo to już mało czasu zostało :) A 7 lipca jedziemy do Polskiej Nowej Wsi na Master Truck 2012. D. zawsze chciał tam jechać. Muszę zmykać, bo D. już jedzie z pracy :) Miłego wieczorka :)
poniedziałek, 18 czerwca 2012
18
I znów czas jechać do przyszłych teściów. D. mnie poprosił, żebyśmy pojechali w ten weekend. Nie wiem jak ja w sobie znajdę siłę, żeby znów tam jechać. Kiedyś się denerwowałam, że dają mi do opieki 4 letnie dziecko brata D. Teraz się z tego cieszę. Czemu zawsze musi być coś co nie daje spokojnie żyć. Ale cóż, muszę jakoś dać sobie z tym radę. Nawet nie wiedziałam, jak pomoże mi "wypisywanie" się tutaj :)
Mam teraz 2 dni urlopu. Dziś sprzątanie i leniuchowanie, a jutro kosmetyczka i próbna fryzura u kolegi fryzjera :)
Mam teraz 2 dni urlopu. Dziś sprzątanie i leniuchowanie, a jutro kosmetyczka i próbna fryzura u kolegi fryzjera :)
poniedziałek, 4 czerwca 2012
17
cel osiągnięty... niestety nie mój :( Zgadnijcie gdzie D. był tej soboty rano ... oczywiście u dentysty ... w piątek zostałam poinformowana, że musi jechać na wizytę i nie jest to do odwołania. Byłam wściekła na maksa. Nie o dentystę, ale o to, że jak zwykle nikt nie zapytał o to czy D. ma czas ochotę i kasę, żeby jechać. Boli mnie to, że nikt go tam nie szanuje i nie liczy się z jego zdaniem. Bardzo go kocham, ale boję się, że on sobie z tym wszystkim nie poradzi. Wtedy nasze życie będzie niestety ciągle ustawiane przez jego rodziców. Mam nadzieję, że to wszystko przetrzymamy, a później będzie już tylko lepiej.
W sobotę wieczorem natomiast czekały nas same przyjemności. Moi Rodzice postanowili nas ( mnie i D., moją siostrę i jej D. ) zabrać w ramach Dnia Dziecka do Uniejowa. Są tam baseny termalne. Teraz bardziej rozbudowane niż na początku. Było super.
W sobotę wieczorem natomiast czekały nas same przyjemności. Moi Rodzice postanowili nas ( mnie i D., moją siostrę i jej D. ) zabrać w ramach Dnia Dziecka do Uniejowa. Są tam baseny termalne. Teraz bardziej rozbudowane niż na początku. Było super.
poniedziałek, 28 maja 2012
16
... no więc wizyta była taka, że wszystko jest och i ach. Na temat wesela ani jednego słowa nie było. Oczywiście nie obyło się bez złośliwości w moją stronę, ale co tam, moi rodzice się przynajmniej przekonali, że nie wymyślam i nie przesadzam. Po wizycie pojechaliśmy sobie jeszcze z moimi rodzicami nad jeziorko na piwko i było super. Potem przyjechaliśmy do nas do mieszkania, żeby poprzestawiać łóżka ( tato D pomógł ). Sami nie dalibyśmy rady. Na szczęście kolejne 2 weekendy spędzamy w Chodczu.
czwartek, 24 maja 2012
15
... dziś kolejny dzień jak zawsze, a tu informacja, że moja przyszła teściowa umówiła D. do dentysty w ich rodzinnym mieście. Wszystko byłoby ok, ale nawet nie zapytała się, czy może przyjechać, czy mamy pieniądze. Nic. Po prostu umówiła i ma przyjechać. Niestety D. nie myśląc zgodził się. Niestety naprawdę nie mamy kasy ani na dentystę ani na podróż, tym bardziej, ze mamy już plany na sobotę ( niestety podyktowane brakiem kasy ). Zdenerwowałam się na D., który stwierdził, że przełoży w takim razie wizytę i tak zrobił. Już słyszę te komentarze w Niedziele ( bo niestety tam jedziemy ) jak to nie pozwoliłam D. jechać do dentysty.
piątek, 18 maja 2012
14
... oglądaliście kiedyś na MTV program " co na to tato "( oryg. Parental Control ). Ostatnio trafiłam właśnie na ten program i pierwsze co pomyślałam, to że gdyby taki program Moi przyszli teściowie też na pewno chętnie wzięli by udział w takim programie.
Dla tych, którzy nie wiedza co to za program, już wyjaśniam. Jest to program o zdesperowanych rodzicach szukających nowych partnerów dla swoich dzieci, dlatego że teraźniejsze "drugie połowy" nie do końca im odpowiadają i jedynym sposobem na pozbycie się tej drugiej osoby jest podsunięcie nowych osób. Tata wybiera jedną osobę i mama jedną. Potem ich dziecko idzie na 2 randki z nowymi osobami, a rodzice i " druga połowa " oglądają je w telewizji. Na końcu programu dzieci wybierają, z kim mają zostać: z dotychczasowym partnerem czy z nowo poznaną osobą.
Idealny program dla moich przyszłych teściów, prawda ?
Dla tych, którzy nie wiedza co to za program, już wyjaśniam. Jest to program o zdesperowanych rodzicach szukających nowych partnerów dla swoich dzieci, dlatego że teraźniejsze "drugie połowy" nie do końca im odpowiadają i jedynym sposobem na pozbycie się tej drugiej osoby jest podsunięcie nowych osób. Tata wybiera jedną osobę i mama jedną. Potem ich dziecko idzie na 2 randki z nowymi osobami, a rodzice i " druga połowa " oglądają je w telewizji. Na końcu programu dzieci wybierają, z kim mają zostać: z dotychczasowym partnerem czy z nowo poznaną osobą.
Idealny program dla moich przyszłych teściów, prawda ?
poniedziałek, 14 maja 2012
13
Byliśmy na Komunii u Kuzyna D. Niestety sytuacja była gorsza niż zwykle, bo było więcej rodziny D. Dziś zamierzam z nim porozmawiać, bo niestety już dłużej tego nie wytrzymam i pewnie D. czuje to samo. Po raz kolejny się przekonałam, że mnie nie akceptują i jestem "dobra" tylko wtedy, kiedy trzeba zająć się dzieckiem, albo namówić D. żeby gdzieś kogoś zawiózł albo zrobił.
Mam nadzieję, że ta rozmowa nie będzie aż taka straszna i że ulży tak samo mnie jak i D.
Mam nadzieję, że ta rozmowa nie będzie aż taka straszna i że ulży tak samo mnie jak i D.
czwartek, 10 maja 2012
12
... dziękuję Kasiu :) Ja bardzo chętnie będę czytała Twoje rady, bo z tego co widzę mam taką samą sytuację jak i Ty. U mnie jest coraz gorzej, nawet nie chodzi już o wesele, bo i tak większość zrobimy po swojemu, a odpuścimy teściom tylko w tych sprawach, które akurat nam pasują, albo nie mają dla nas większego znaczenia. Teraz już nawet nie zamierzam się starać zrozumieć ich punktu widzenia, bo wiem, że robią to wszystko na złość, tylko dlatego, że nie robimy tak jak oni chcą. Ostatnio bratowa D. nawet wprost mi powiedziała, że teściowa jest bardzo dobrą kobietą, ale jak się robi tak jak ona chce, bo jeśli się jej ktoś sprzeciwi, to nie daj Panie Boże... Jak pewnie zauważyliście jedno wyklucza drugie. My cały czas żyjemy nadzieją, że po ślubie to się zmieni, ale to chyba złudne życzenia. Pewnie to się nie zmieni, a może być jeszcze gorzej, ale cóż, nadzieję trzeba mieć zawsze. Jak jesteśmy u siebie, albo u moich rodziców, to jest super i mam nadzieję, że tak już będzie zawsze. Niestety wizyta u rodziców D kończy się całodniową migreną. Tylu przykrych rzeczy i sytuacji, jak w ciągu jednej wizyty, to ja nie przeżyłam w ciągu bardzo długiego czasu. Ale czego to nie robi się dla ukochanej osoby.
Ale dosyć o przykrych rzeczach.
Ostatnio D wpadł na pomysł, żeby mnie zabrać do Biskupina na wycieczkę. Było rewelacyjnie. Cały dzień razem, tylko we dwoje. Zawsze jeździliśmy w więcej osób. Teraz wiem, że będziemy co jakiś czas taki wypad robić tylko razem z D :)))))
Ale dosyć o przykrych rzeczach.
Ostatnio D wpadł na pomysł, żeby mnie zabrać do Biskupina na wycieczkę. Było rewelacyjnie. Cały dzień razem, tylko we dwoje. Zawsze jeździliśmy w więcej osób. Teraz wiem, że będziemy co jakiś czas taki wypad robić tylko razem z D :)))))
środa, 11 kwietnia 2012
11
...jest coraz gorzej ... na szczęście nie między nami. Chodzi o wesele, o mnie i rodzinę D. Na początku trochę się starali, ale teraz nawet nie próbują ukrywać, że mnie nie akceptują. Do tej pory jakoś dawałam sobie z tym radę, ale il można. Nawet zaproszenia jakie dostajemy ( teraz na I komunię św. do syna Cioci D. ) wypisywane są: " D. z osobom towarzyszącą". Walka o nasze ślubne zaproszenia była wielka, nie daliśmy się, i co się okazało ... że takie rodzicom D. się jednak podobają. Wszystko to było robione na złość. Kolejny przykład, garnitur dla D. do ślubu. Po co ja im do tego. Wybiera go mama D. z jego szwagierką. Mama D. powiedziała, że jak będą jechali mu kupić garnitur, to ja ewentualnie jak już będę bardzo chciała, to mogę jechać. Jest coraz gorzej. Mój bukiet ślubny, który wybraliśmy razem z D. też się nie podoba. Gorzej, mama D. powiedziała, że to ona zamówi bukiet. Mam wielkie obawy, że jak już D. przyjedzie w dzień ślubu, to się mocno zdziwię, bo jestem prawie pewna, że będzie inny niż wybrałam. Dlatego powiedziałam D. że jak będzie inny, to ma w ogóle do mnie nie przyjeżdżać. Trochę się zdziwił. Wiem, że pewnie, źle zrobiłam, ale w nerwach tak mi do głowy przyszło. I tak zamówię sobie bukiet u siebie i jak ten, który przywiezie D. będzie inny, to po prostu wezmę swój. Nie chcę, żeby bukietem zepsuła nam nasz jeden z najważniejszych dni w naszym życiu. To co opisałam, to tylko niewielka część. Ja jednak postaram się być przygotowana na wszystko, co będę mogła. Tylko nie wiem na jak długo starczy nam obojgu sił.
poniedziałek, 27 lutego 2012
10
... nasze obrączki :)
... niestety moim przyszłym Teściom nie podoba się nic co wybierzemy. Komentarz na temat obrączek: " i tak nawet nie widać tego kamienia ". Zaproszenia, które wybraliśmy też się nie podobają, jak i sala oraz to czym chcemy jechać do Ślubu. Wiedziałam, że tak będzie, próbowałam się do tego przygotować. Najbardziej jednak nie mogę ścierpieć, jak traktują mojego D. Moja mama bardzo się cieszy ze wszystkiego co wybieramy, nawet jeśli ona by tego nie kupiła czy zrobiła. Razem z Tatą wspierają nas we wszystkim. Niestety rodzice D. odwrotnie. Jego rodzice niestety każdy jego pomysł odrzucają i krytykują. Cały czas porównują wszystko d o wesela jego brata i ma być tak, jak jego brat miał. To naprawdę go bardzo boli, a ja robię wszystko, żeby to jakoś załagodzić. Niestety moje nerwy też mają swoje granice. Dziś nie spałam pół nocy.
Wczoraj byliśmy u rodziców D. na obiedzie. Prosiliśmy od kilku miesięcy, aby zrobili wstępną listę gości. Tydzień temu zadzwonił D. i poprosił, żeby na niedzielę przygotowali listę, bo jest już nam bardzo potrzebna. Niestety mimo próśb nie zrobili listy. Pokazaliśmy wybrane przez nas już kilka miesięcy temu zaproszenia. Niestety po przyjeździe do domu dostałam telefon, że absolutnie taki zaproszenia się im nie podobają i mamy wybrać inne. Grzecznie odpowiedziałam, że jeśli chodzi o moją stronę, będą zaproszenia jakie wybraliśmy i nie zgadzam się na inne. D. zadzwonił do rodziców wczoraj i dziś też. Powiedział, że będą zaproszenia jakie wybraliśmy i że to nie jest wesele jego brata, tylko jego i będzie takie jak my sobie wymarzyliśmy.
Domyślam się jak dużo go to kosztowało i jak mu ciężko. Mam nadzieję, że wszystko dobrze się zakończy i będziemy mieli nasze wymarzone wesele :)
A tak wygląda moja suknia, którą wreszcie znalazłam na stronie internetowej :)
... niestety moim przyszłym Teściom nie podoba się nic co wybierzemy. Komentarz na temat obrączek: " i tak nawet nie widać tego kamienia ". Zaproszenia, które wybraliśmy też się nie podobają, jak i sala oraz to czym chcemy jechać do Ślubu. Wiedziałam, że tak będzie, próbowałam się do tego przygotować. Najbardziej jednak nie mogę ścierpieć, jak traktują mojego D. Moja mama bardzo się cieszy ze wszystkiego co wybieramy, nawet jeśli ona by tego nie kupiła czy zrobiła. Razem z Tatą wspierają nas we wszystkim. Niestety rodzice D. odwrotnie. Jego rodzice niestety każdy jego pomysł odrzucają i krytykują. Cały czas porównują wszystko d o wesela jego brata i ma być tak, jak jego brat miał. To naprawdę go bardzo boli, a ja robię wszystko, żeby to jakoś załagodzić. Niestety moje nerwy też mają swoje granice. Dziś nie spałam pół nocy.
Wczoraj byliśmy u rodziców D. na obiedzie. Prosiliśmy od kilku miesięcy, aby zrobili wstępną listę gości. Tydzień temu zadzwonił D. i poprosił, żeby na niedzielę przygotowali listę, bo jest już nam bardzo potrzebna. Niestety mimo próśb nie zrobili listy. Pokazaliśmy wybrane przez nas już kilka miesięcy temu zaproszenia. Niestety po przyjeździe do domu dostałam telefon, że absolutnie taki zaproszenia się im nie podobają i mamy wybrać inne. Grzecznie odpowiedziałam, że jeśli chodzi o moją stronę, będą zaproszenia jakie wybraliśmy i nie zgadzam się na inne. D. zadzwonił do rodziców wczoraj i dziś też. Powiedział, że będą zaproszenia jakie wybraliśmy i że to nie jest wesele jego brata, tylko jego i będzie takie jak my sobie wymarzyliśmy.
Domyślam się jak dużo go to kosztowało i jak mu ciężko. Mam nadzieję, że wszystko dobrze się zakończy i będziemy mieli nasze wymarzone wesele :)
A tak wygląda moja suknia, którą wreszcie znalazłam na stronie internetowej :)
czwartek, 16 lutego 2012
9
... jednak są :) dziś zadzwoniła Pani, że obrączki są. W sobotę pójdziemy odebrać.
Niestety Walentynki nie minęły tak jak chciałam. Zamiast romantycznej kolacji i jeszcze fajniejszego wieczoru...gorączka, katar, kaszel, ból gardła, osłabienie. Masakra. Tym bardziej, że 14 lutego minął nam rok.
Mam nadzieję, że niedługo uda nam się to wszystko "odrobić" :)
dopisane później:
wszystko odrobiliśmy w weekend ;) było rewelacyjnie ;)
Niestety Walentynki nie minęły tak jak chciałam. Zamiast romantycznej kolacji i jeszcze fajniejszego wieczoru...gorączka, katar, kaszel, ból gardła, osłabienie. Masakra. Tym bardziej, że 14 lutego minął nam rok.
Mam nadzieję, że niedługo uda nam się to wszystko "odrobić" :)
dopisane później:
wszystko odrobiliśmy w weekend ;) było rewelacyjnie ;)
sobota, 11 lutego 2012
8
... niestety jeszcze obrączek nie ma, jak nie zadzwonią do środy, to muszę się tam przejść. Może źle zapisali numer telefonu ? Zobaczymy.
W ten weekend miało być tak pięknie, kino i kolacje w sobotę, niedziela dla nas. Niestety się rozchorowałam. Od kilku lat nie byłam chora, a tu proszę gorączka, gardło, że przełykać ślinę ciężko, nie mówiąc o piciu i jedzeniu, a do tego jeszcze kobieca comiesięczna przypadłość. Masakra. Na szczęście dziś już trochę lepiej.
We wtorek minie nam okrągły roczek. Przed 14 lutego spotykaliśmy się jedynie w pracy, na kawie. 14 lutego pierwszy raz D. przyjechał do mnie do mieszkania i tak już się dalej potoczyło.
W ten weekend miało być tak pięknie, kino i kolacje w sobotę, niedziela dla nas. Niestety się rozchorowałam. Od kilku lat nie byłam chora, a tu proszę gorączka, gardło, że przełykać ślinę ciężko, nie mówiąc o piciu i jedzeniu, a do tego jeszcze kobieca comiesięczna przypadłość. Masakra. Na szczęście dziś już trochę lepiej.
We wtorek minie nam okrągły roczek. Przed 14 lutego spotykaliśmy się jedynie w pracy, na kawie. 14 lutego pierwszy raz D. przyjechał do mnie do mieszkania i tak już się dalej potoczyło.
poniedziałek, 30 stycznia 2012
czwartek, 12 stycznia 2012
6
... jeju, nie wiedziałam, że ślub i wesele, to tyle wybierania. Mamy już: suknię, zespół, salę, kamerzystę i katering, a gdzie tu jeszcze. Na śmierć zapomniałam o bukiecie ślubnym. Teraz jestem na etapie przeglądania dziesiątek stron i setek zdjęć bukietów.
Najbardziej podobają mi się z kalii i storczyków.
Najbardziej podobają mi się z kalii i storczyków.
poniedziałek, 2 stycznia 2012
5
... no i mamy Nowy 2012 Rok.
Jeszcze rok temu nie przypuszczałam, że moje życie się tak bardzo zmieni.
A jednak.
Poznałam D. planujemy ślub, założenie rodziny.
Czasem zastanawiam się, czy to nie za szybko. Potem jednak zdaję sobie sprawę, że to jest właśnie TEN.
Nowy Rok powitaliśmy razem z moją Siostrą i jej D. w Helu :)
Jeszcze rok temu nie przypuszczałam, że moje życie się tak bardzo zmieni.
A jednak.
Poznałam D. planujemy ślub, założenie rodziny.
Czasem zastanawiam się, czy to nie za szybko. Potem jednak zdaję sobie sprawę, że to jest właśnie TEN.
Nowy Rok powitaliśmy razem z moją Siostrą i jej D. w Helu :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
